... tym razem jako adresat (brak umowy z GLS).
Oryginalną paczkę rozmazali na podłodze u siebie, te "trociny" po prostu wrzucili do nowego pudełka (nawet starannie przekleili starą etykietę) i tak dostarczyli (oczywiście bez wymaganego protokołu - ich własny regulamin mówi, ze w takim przypadku kurier powinien z nim przyjechać i nam wręczyć - na dodatek kurier "przezornie" rzucił paczkę na rampę i niezauważony uciekł).
Dostarczenie bylo 22. dziś jest 29 i zgłaszamy na infolinię, jakie było zdziwienie, ze pani twierdzi, ze już minęło 7 dni i nawet na palcach to wylicza (domniemam, ze to nie pierwszy jej skecz w tym temacie) 22. - 1 dzień, 23 - 2 dzień... 28... 7 dzień.
Zgłupiałem, no ale dobra, chyba się nie znam na liczeniu, skucha.
czytam ich regulamin i tam jest tylko skopiowany zapis z prawa przewozowego, czyli "w ciągu 7 dni od dnia otrzymania przesyłki". Sprawdzam głębiej i okazuje się, ze pamięć mnie nie myli, wg KC, dział "terminy", gdy termin jest podany w dniach to dzień w którym nastąpiło zdarzenie nie jest liczony!
Piszę więc już do nich mailowo, ale ta sama gadka. Minęło 7 dni wczoraj i koniec. I typowa strategia firm kurierskich, nie odpowiadają na trudne pytania, czyli na jasne przepisy KC i gdzie jest ten protokół o którym pisze ich własny regulamin? Pomijane jakby nie było pytan, tylko mantra, ze czas na sporządzenie protokołu minął. Czyli FY.
Oni są tak bezczelni, czy po prostu czegoś tu nie rozumiem w tych terminach?
Rozumiesz wg kc liczy się jak mówisz wyślij przedsądowe wezwanie do polubownego załatwienia sprawy
Mi pani z GLS tłumaczyła, jak się oblicza 7 dni na odbiór przesyłki. 🙂 Cyrk
