Czy naprawdę już jest taki kryzys na rynku pracy iż allegro zatrudnia osoby które mają niewielkie albo żadne pojęcie o obowiązujących przepisach prawa???
Kupujący zgłosił do nas reklamację, od razu zastrzegł iż nie będzie w stanie przygotować przesyłki do odbioru w ciągu najbliższych 2-3 tygodni. W związku z czym aby dotrzymać 14-to dniowego terminu na rozpatrzenie reklamacji została ona odrzucona ze względu na brak możliwości weryfikacji wady, z jednoczesną informacją, że wrócimy do reklamacji po dotarciu do nas przesyłki. W tej sytuacji gdy kupujący udostępnia towar już po odrzuceniu reklamacji ze względu na brak możliwości weryfikacji wady, traktowane jest to w świetle przepisów jako nowa reklamacja z nowym 14 dniowym terminem na podjęcie decyzji, liczonym od dnia otrzymania przez sprzedającego towaru.
Na jakiej więc podstawie konsultant allegro wyznacza nam 7 dniowy termin na udzielenie odpowiedzi w reklamacji, nie mając pojęcia czy towar dotarł do nas i w jakim terminie, jednocześnie "grożąc" nam iż po tym terminie reklamacja zostanie uznana jako zasadna????? Czy naprawdę allegro nie stać na zatrudnienie osób mających chociaż minim wiedzy prawniczej albo chociaż potrafiących sprawdzić przepisy przed udzieleniem odpowiedzi?