To nie jest post ludzi, którzy nie potrafią sprzedawać.
To jest post dla tych, którzy wierzą, że wystarczy ciężko pracować, mieć dobry produkt i uczciwie obsługiwać klientów.
Po latach w e-commerce coraz częściej mam wrażenie, że model marketplace działa inaczej.
Platforma zarabia niemal zawsze, a tysiące sprzedawców konkurują między sobą, wierząc, że to właśnie oni będą zarabiać.
Przypomina mi to gorączkę złota.
Największe fortuny budowali nie ci, którzy szukali złota, lecz ci, którzy sprzedawali łopaty.
Dzisiaj to sprzedawcy inwestują własne pieniądze w towar, magazyn, reklamy, zwroty i obsługę klientów.
Platforma pobiera prowizje, sprzedaje reklamy i kolejne usługi.
Niezależnie od tego, kto wygra wyścig – platforma zarabia.
Jedno potknięcie.
Kilka gorszych wskaźników.
I zaczyna się spirala:
➡️ mniejsza widoczność,
➡️ mniej sprzedaży,
➡️ mniej możliwości poprawy wyników.
To trochę tak, jakby odebrać kierowcy samochód i powiedzieć:
„Udowodnij, że potrafisz jeździć.”
To chyba najbardziej boli.
Coraz częściej nawet sklepy i serwisy rowerowe kupują części na Allegro.
Nie dlatego, że chcą.
Po prostu bywa taniej niż u oficjalnych dystrybutorów.
Jeżeli profesjonalny serwis zaczyna omijać własny kanał dystrybucji, to znaczy, że coś w tym rynku przestało działać.
Importer konkuruje z dystrybutorem.
Dystrybutor z dealerem.
Dealer z serwisem.
Serwis z innym serwisem.
A wszyscy walczą o tego samego klienta na tej samej platformie.
To nie jest zdrowa konkurencja.
To rynek, który zaczyna konkurować sam ze sobą.
Wygrywa już nie ten, kto ma największą wiedzę, najlepszy serwis czy najlepszą obsługę.
Wygrywa ten, kto jest w stanie sprzedać najtaniej.
Nie każdy nowy sprzedawca policzy wszystkie prowizje, reklamy, zwroty i koszty prowadzenia sprzedaży.
Nie każdy wie, jak trudno odbudować pozycję po spadku wskaźników.
Dlatego zanim uzależnisz swój biznes od jednej platformy, zadaj sobie jedno pytanie:
Czy budujesz własną markę... czy przede wszystkim pomagasz budować cudzą platformę?
Na końcu pewnie ktoś napisze:
„To po co w ogóle o tym pisać?”
Pewnie zmiana nie nastąpi.
Jeśli pięciu sprzedawców odejdzie, jutro pojawi się dziesięciu nowych.
Pełnych wiary, że im się uda.
Że będą wyjątkiem.
I właśnie dlatego ten mechanizm działa od lat.
Nie piszę tego, żeby kogokolwiek zniechęcać.
Piszę to, żeby ktoś przed wydaniem kolejnych pieniędzy zatrzymał się na chwilę i policzył, dla kogo naprawdę buduje swój biznes.
Bo własna marka to aktywo.
Konto na marketplace to tylko narzędzie.
A narzędzie, nad którym nie masz kontroli, nigdy nie powinno być fundamentem całej firmy.
Jest jeszcze jeden problem.
Coraz więcej sprzedawców ma poczucie, że system bardziej chroni nieuczciwego kupującego niż uczciwego sprzedawcę.
Zdarza się, że koszt błędów, nadużyć czy bezzasadnych roszczeń w dużej mierze ponosi sprzedawca, nawet jeśli działa zgodnie z zasadami.
To buduje przekonanie, że uczciwość nie zawsze jest premiowana, a ryzyko prowadzenia biznesu coraz częściej przenoszone jest na przedsiębiorców.
Jestem ciekaw opinii innych sprzedawców.
Czy Waszym zdaniem marketplace'y nadal pomagają rozwijać biznes, czy sprawiają, że z roku na rok coraz trudniej na nim zarabiać?