anuluj
Pokazywanie wyników dla 
Zamiast tego wyszukaj 
Czy miało to oznaczać: 

Jak działa Allegro Ochrona Kupujących

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Chytry dwa razy traci — nie powtarzajcie mojego błędu.

Pewnego pięknego dnia, po otrzymaniu wypłaty za urlop, postanowiłem złożyć komputer gamingowy do „nauki”. Ponieważ na Allegro mam status Smart, zdecydowałem się zamówić wszystkie części przez tę platformę.

Wybrałem specyfikację opartą na sockecie AM5 od AMD. Wszystkie podzespoły miały być nowe. Szukając płyty głównej MSI MAG B650 Tomahawk WiFi, wpadłem na „GENIALNY” (tak mi się wtedy wydawało) pomysł zakupu z outletu. Trafiłem na ofertę sklepu [edycja]. Ponieważ ranking sklepu był pozytywny, bez namysłu zamówiłem u nich sprzęt.

I tu zaczęła się jazda. PILNUJEMY TIMINGÓW:

[edytowano]

Parcel picked up Wed Apr 8 18:46: Pobiegłem do domu, zajęło mi to jakieś 10 minut. Po powrocie i rozpakowaniu pierwsze, co rzuciło się w oczy, to stan fabrycznego pudełka. Możecie go zobaczyć na zdjęciu, ale w skrócie — mam wrażenie, że pudełko było kopane na magazynie i to nie raz.

Client142370968_2-1777136370769.jpeg

Client142370968_3-1777136375585.jpeg

 

Dalej. Otwieram pudełko i widzę, że brakuje w nim kartonowych wkładek amortyzujących, płyta główna lata w środku jak chce. Wyjmuję ją z folii antystatycznej i pierwsza rzecz, którą zauważam: plastikowa osłonka gniazda procesora leży luzem w folii. Czyli na tej płycie JUŻ była próba montażu procesora, najwyraźniej nieudana. Oczywiście przy sprawdzeniu socketu zauważyłem uszkodzone piny.

Client142370968_4-1777136400116.jpeg

Client142370968_5-1777136452021.png
Wszystkie zdjęcia zrobiłem NATYCHMIAST podczas rozpakowywania.

Return declared 8 Apr 19:18. Dosłownie PÓŁ GODZINY później zgłaszam zwrot przez aplikację. Zapakowałem płytę maksymalnie bezpiecznie, skoro sprzedawca na to nie wpadł. Przy paczkomacie byłem już o 19:51 tego samego dnia.

[edytowano]

 

Ponieważ wszystkie części POZA PŁYTĄ już miałem, zamówiłem nową płytę w jednym ze znanych polskich sklepów. Następnego dnia otrzymałem sprzęt w IDEALNYM stanie i tego samego dnia cieszyłem się Cyberpunkiem 2077 z Path Tracingiem.

W tym momencie zaczyna się totalny bull**piiip** i maksymalna manipulacja faktami. PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ: między odebraniem przesyłki a utworzeniem zwrotu minęło nie więcej niż pół godziny. Jestem pewien, że są tu doświadczeni monterzy, którzy rozumieją, że pół godziny to za mało na instalację procesora, uszkodzenie go, demontaż i spakowanie, wliczając w to powrót z paczkomatu do domu. To fizycznie niemożliwe.

Zaraz po wysyłce napisałem do sprzedawcy osobiście, opisując problem i dołączając zdjęcia. Jako uczciwy kupujący wystawiłem też negatywny komentarz dotyczący pracy sklepu. Byłem zszokowany stanem pudełka i tym, że sprzedawca nie raczył sprawdzić gołym okiem stanu socketu przed wysyłką. Dla mnie to nonsens, nawet w outlecie kontrola powinna być PODWÓJNA.

A teraz uwaga, czytamy odpowiedź sprzedawcy:

[edytowano]

Czyli sprzedawca WPROST pisze, że mój negatywny komentarz będzie wpływał na status reklamacji. O ile wiem, jest to naruszenie zarówno zasad handlu na Allegro, jak i praw konsumenta. Potem sprzedawca wciska mi kit o 14 dniach na rozpatrzenie reklamacji, po czym zaczyna BEZPOŚREDNIO MANIPULOWAĆ FAKTAMI.

[edytowano]

Wtedy zrozumiałem, że jakakolwiek dyskusja z tym „Januszem biznesu” nie ma sensu. Otworzyłem Dyskusję, do której dołączyłem moderatora Allegro. Opisałem wszystko powyższe, dodałem zdjęcia i timeline. Moderator po zapoznaniu się z info kazał mi czekać do 22 kwietnia na reklamację.

[edytowano]

Zaznaczam, że moje 477 zł wciąż wisiało w próżni.

22 kwietnia, dzień X. Ten żart, a nie sklep, [edycja] ODRZUCA reklamację, opierając się na opinii serwisu. I wysyła to:

[edytowano] 

Client142370968_13-1777136794079.png

Mało tego, że ten klaun potrzebował CAŁEGO SERWISU, żeby zobaczyć wygięte piny, to jeszcze kompletnie zignorował MOJE zdjęcia wysłane 14 dni wcześniej. Oczywiście nie zamierzałem się z tym godzić, więc użyłem Allegro Protect.

I tu zaczyna się festiwal impotencji Allegro Protect. Okej, sprzedawca to scamer, do tego przywykłem. Ale żeby serwis to krył? Tego jeszcze nie grali. Jak myślicie, ile pieniędzy mi zwrócili? 167 złotych. Jedna czwarta kwoty. Tutaj już całkowicie wypadłem z kapci.

Client142370968_14-1777136843741.png

Napisałem natychmiast, że dostarczyłem dowody na winę sprzedawcy. Przedstawiciel Allegro nalegał, by różnica została pokryta przez sprzedawcę, na co to indywiduum odpowiada:

[edytowano]

 

Dalsza korespondencja toczyła się przez e-mail. Nalegałem na pełny zwrot, na co Allegro Protect odpowiedziało, że pełna reklamacja jest możliwa tylko po zaświadczeniu z serwisu o niemożliwości naprawy.

Client142370968_16-1777136943634.png


Czyli wychodzi na to, że:

  1. Muszę czekać na zwrot trupa od sprzedawcy (2-3 dni).

  2. Szukać serwisu.

  3. Zapłacić za diagnostykę z własnej kieszeni.

  4. Nawet jeśli socket da się przelutować — to koszt ok. 250 zł. Nie zamierzam dokładać ani grosza.

  5. Po co mi dwie płyty? Mam już działającego Asusa. Musiałbym potem bawić się w sprzedawcę i szukać kupca.

  6. Nawet jeśli naprawią — skąd mam wiedzieć, czy problem leży tylko w sockecie? Naprawiana płyta to sprzęt o obniżonej wartości i niepewnej stabilności.

Allegro na poważnie myśli, że będę to „tankował” i jeździł po serwisach, bo oni nie potrafią docisnąć nieuczciwego handlarza.

WNIOSKI: Sklep od początku był uprzedzony i szantażował mnie opinią. Allegro Protect ignoruje fakty i logikę (czas odebrania vs zwrotu). Ten post jest ku przestrodze dla wszystkich kupujących — zobaczcie, z kim możecie mieć do czynienia i jak „działa” ochrona kupującego. Sprawa zostaje oficjalnie skierowana do Miejskiego Rzecznika Konsumentów we Wrocławiu.

Tu już nie chodzi o pieniądze. Straciłem 3 tygodnie i wagon nerwów. To sprawa osobista i nie odpuszczę, dopóki nie odzyskam pełnej kwoty.

A jako wisienka na torcie — ostatnia odpowiedź sprzedawcy. To jest po prostu „odlot”. Cieszę się, że wystraszyli się na tyle, że zasłaniają się teraz prawnikiem. Uwierzcie mi panowie z [edycja], to dopiero początek. Trafiliście na niewłaściwą osobę.

[edytowano]

  

oznacz moderatorów
28 ODPOWIEDZI 28

gdvorek
Moderacja Społeczności
Moderacja Społeczności

@Client:142370968 

Dziękuję za podzielenie się z nami swoją sprawą.

Widzę, że w tym temacie trwa już dyskusja, w której zostaliśmy poproszeni o wsparcie, dlatego nie będę dublować działań.

Proszę o cierpliwość - odniesiemy się bezpośrednio w trwającej dyskusji.

   Grzesiek
   Moderator Allegro Gadane
oznacz moderatorów

pecela
#21 Demiurg ⭐⭐⭐

@Client:142370968

Krótko w temacie. Jak zrobiłeś zwrot to niestety strzeliłeś sobie w stopę.

Zwrot robi się jak produkt jest zgodny z opisem, ale np mam nie pasuje czy już go nie chcemy. Do tego po zwrocie nie ma możliwości zgłoszenia reklamacji, więc za wszelki uszkodzenia odpowiada kupujący. Zwrot jest nieodwoływalny.

Powinieneś zgłosić reklamację, a nie nie zwrot. Teraz niestety nic nie da się zrobić i nawet rzecznik praw konsumenta nie pomoże, bo ustawa o prawach konsumenta nie przewiduje możliwości wycofania zwrotu, czy zgłoszenia uszkodzenia produktu po zgłoszeniu zwrotu (zwrot jest nieodwoływalny). 

A jeżeli chodzi o Allegro Ochrona Kupujących to jest to dobrowolne i uznaniowe świadczenie ochronne, świadczone przez Allegro. Nie jest to usługa świadczona na podstawie ustawy, a Allegro nie jest stroną transakcji. To tak jakby ci sklep nie uznał reklamacji, a ty chciałbyś zwrot pieniędzy od właściciela budynku w którym jest ten sklep. 

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dziękuję za wykład, ale informuję, że wada została zgłoszona w ciągu 30 minut od odbioru, co stanowi jednoznaczne zgłoszenie wady towaru, niezależnie od nazwy procedury w systemie Allegro. Prawo konsumenckie chroni intencję, a nie 'kliknięty przycisk'. Sprawa jest już u Rzecznika Konsumentów, który ma inne zdanie na temat 'strzelania w stopę'.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dla kogoś, kto siedzi tu latami, może to i „oczywiste”, ale ja korzystam z Allegro od miesiąca. Przycisk „Reklamacja” nie jest wcale intuicyjnie wyeksponowany, a przycisk „Zwrot” to pierwsza rzecz, którą widzi nowy użytkownik chcący oddać wadliwy towar.

Jednak nazewnictwo przycisku to sprawa drugorzędna. Gdyby sprzedawca był uczciwy i profesjonalny, wyszedłby naprzeciw klientowi widząc zdjęcia uszkodzeń wysłane w ciągu 30 minut od odbioru, niezależnie od tego, co kliknąłem w systemie. Zamiast tego od razu przeszedł do ataku, manipulacji faktami i szantażu dotyczącego komentarza.

Skupianie się na tym, który przycisk kliknął oszukany klient, zamiast na tym, że sklep wysyła złom w zniszczonym pudełku, to klasyczne odwracanie kota ogonem.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Najbardziej absurdalne jest to, że mówimy o towarze z OUTLETU. Sklep, sprzedając towar ze zwrotów lub poekspozycyjny, ma obowiązek go szczegółowo sprawdzić. Próba zrzucenia winy na klienta za wadę socketu w produkcie, który nie był fabrycznie zaplombowany, to szczyt bezczelności. Jako klient mam prawo oczekiwać, że outlet jest sprawny, a nie że dostanę uszkodzony odpad, którego nikt nie raczył przejrzeć

oznacz moderatorów

pecela
#21 Demiurg ⭐⭐⭐

@Client:142370968

Nazwa przycisku nie jest kwestią drugorzędną. Prawo konsumenckie mówi że jak klikniesz w przycisk "zwrot", to nie możesz już reklamować i musisz zapłacić za wszelkie uszkodzenia produktu (o których nie było mowy w ofercie), bo te powstały i ciebie. Tu domniewa się, że produkt dotarł cały i wszelkie uszkodzenia powstały u nabywcy lub w drodze od nabywcy, a za to odpowiada kupujący.

A i sam się przyznałeś poprzez kliknięcie w zwrot, że nie było tego uszkodzenia w momencie odbioru. I to nieodwołalnie i ostatecznie.

Pamiętaj. Twoja opinia nie ma znaczenia, bo sprzedawca i Allegro muszą się trzymać litery prawa. 

Nieznajomość prawa szkodzi.

Ps. Nie możesz nazywać nikogo oszustem bez wyroku sądu. Inaczej popełniasz przestępstwo pomówienia. A samo oszustwo musi być popełnione celowo. Jesteś w stanie w 100% udowodnić, że sprzedawca wiedział przed wysyłką o tym uszkodzeniu i mimo tego zdecydował się na wysyłkę. To musi być twardy dowód, a nie podejrzenie. Pamiętaj że rzucając oskarżenie, musisz być je w stanie ewentualnie udowodnić przed sądem. 

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dziękuję za ten wykład z 'prawa z mchu i paproci', ale orzecznictwo w Polsce stoi po stronie konsumenta, a nie 'nazwy przycisku'. Zgłoszenie wady w ciągu 30 minut od odbioru w oficjalnym kanale komunikacji (Dyskusja) jest jednoznacznym poinformowaniem o braku zgodności towaru z umową. Prawo chroni stan faktyczny, a nie błędy interfejsu. Co do 'pomówień' — opisywanie faktów i udokumentowanego szantażu dotyczącego opinii jest moją powinnością jako klienta. Polecam lekturę Kodeksu Cywilnego, a nie straszenie ludzi, bo sprawa jest już u Rzecznika, który nie widzi problemu w 'przycisku', za to widzi problem w działaniach sprzedawcy.

oznacz moderatorów

Client:144781229
#8 Zapaleniec

Cześć, @Client:142370968.

Chyba już zauważyłeś, że wszystkie osoby, które Ci do tej pory odpowiedziały, to allegrowi  "influencerzy" . Łatwo ich rozpoznać po trzech gwiazdkach przy nicku oraz po tym, że bronią Allegro jak niepodległości i piją sobie z dziubków z moderatorami. Już się dowiedziałeś, że sam jesteś sobie winien, bo kupiłeś towar w atrakcyjnej cenie. Już Ci uświadomili, że Allegro i sprzedawcy mają rację zawsze i we wszystkim, a Ty nie znasz polskiego prawa i sam sobie szkodzisz. Zaraz Ci powiedzą (właściwie już powiedzieli), że jesteś przestępcą, bo poskarżyłeś się na nierzetelnego sprzedawcę.

Odpowiedz sobie na pytanie, kim są ci ludzie, kogo reprezentują i czy warto z nimi dyskutować.

 

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dzięki za wsparcie! Bez obaw, pękały już w moich rękach twardsze orzechy niż ten „outlet”. Mam pełną bazę dowodów, chronologię co do minuty i screeny każdego etapu tej farsy. Jeśli sprzedawca naprawdę chce iść do sądu – zapraszam serdecznie, drzwi są otwarte. Jak już pisałem, to nie jest kwestia tych kilkuset złotych, ale honoru i elementarnej sprawiedliwości. Paradoksalnie, to ja w tej chwili bardziej dbam o bezpieczeństwo kupujących na Allegro niż ten sklep czy ich obrońcy. Robię to po to, żeby następna osoba nie została tak bezczelnie potraktowana. Nie odpuszczę, dopóki sprawa nie zostanie doprowadzona do końca. A „influencerom” dziękuję za darmowe zasięgi – dzięki wam ten post widzi coraz więcej osób. Cel osiągnięty.

oznacz moderatorów

_Likos_
#21 Demiurg ⭐⭐⭐

@Client:142370968  cóż ja Ci moge napisac tylko tyle. Kupować płyte główną z outletu ? toż to proszenie sie o kłopoty. Bez jej zakupu wiem że 95% takiego towaru to zwroty konsumenckie a przy takim produkcie już raczej ktoś grzebał.

Nie dziwi mnie ani uszkodzone pudełko ( niewykluczone że przejechało już kilka wysylek do różnych klienów) ani uszkodzony produkt ( choć teoretycznie powinien być sprawny) ani też podejście sprzedawcy ( handlując zwrotami prawdopodownie jest już "zahartowany w bojach" jeśłi chodzi o odrzucenie reklamacji.

Kótko mówiąc jeśłi coś kosztuje połowe normalnej ceny rynkowej to nie z powodu dobrego serca sprzedawcy lecz dlatego że ten produkt jest tyle wart. 

Czy sklep ma obowiązke sprawdzić towar outletowy ? Cóż nie wiem jak tu wyglądają przepisy. Jak wygląda praktyka mogłeś sie przekonać......

Moja podpowiedż? Masz udokumentowane uszkodzenie po odebraniu. Popros sprzedawce aby udokumentował że produkt w momencie wysyłki był sprawny. Byc może to coś pomoże, jeśłi nie to tylko RPK i ewentualnie sąd

 

oznacz moderatorów

AnnaG-Antyki
#21 Demiurg ⭐⭐⭐

Ej ja mam większosć części obecnie trzech  kompów z qutletów i działają. Nawet coś  reklamowałam. Umówiliśmy się na zwrot, dosłal kurierem działające  i tyle.

Moim zdaniem kupujący tu popełnił jeden poważny błąd. Miał prawo tak zrobić ale doprowadził sprzedawcę do przysłowiowej "piany na pysku". 

Allegro jest specyficzne z reklamacjami. Tu bardzo łatwo dać negatywa. A ten negatyw ma bardzo duże skutki dla sprzedawców. To jest dosłownie obniżenie jakości sprzedaży, a co za tym idzie wyświetleń ofert i mniejsza sprzedaż. Prawidłowo powinieneś zgłosić reklamację i dać szansę na naprawienie błędu. Negatyw wystawia się gdy inne metody zawiodą. Wtedy zwykle sprzedawcy mówią innym tonem. Maksymalnie wk...... sprzedawca rozmawiający z maksymalnie wk........ klientem to bardzo, bardzo złe połączenie. Takie firmy zwykle mają więcej praconików. Jakiemuś młodemu nie chciało się zerknąć. Pewnie opierdziel zebrał od szefa. Jednak każdy ma prawo do błędów i szansy na naprawienie ich. Ty im nie dałeś tego podstawowego ludzkiego prawa. 

Teraz przez brak zwykłej "ludziej rozmowy" będziecie sie bezsensownie szarpać i po co?. Czy sam jesteś nieomylny? Czy nigdy nie jesteś zmęczony, zamyślony itp? Nie obsługują boty tylko ludzie. I reagują jak ludzie.Na spokojną rozmowę odpowiada sie spokojnie, na wnerw człowiekowi ciśnienie podskakuje. 

__________
(Allegro dzieli użytkowników, by rządzić). (Dzień bez awarii to dzień stracony).
oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Rozumiem argument o „ludzkim podejściu”, ale tutaj granica została przekroczona w momencie, gdy sprzedawca zamiast powiedzieć „przepraszamy, sprawdzimy to”, zaczął mnie szantażować. Przypomnę: sprzedawca napisał wprost, że mój negatywny komentarz wpływa na status reklamacji. To nie jest „zmęczenie materiału” czy „ludzki błąd pracownika”, to jest niedopuszczalna praktyka rynkowa. Jeśli sklep uzależnia przestrzeganie prawa (rękojmi) od tego, czy klient wystawił „uśmiechniętą buźkę”, to traci prawo do taryfy ulgowej. Mój negatyw był rzetelnym opisem tego, co dostałem: zniszczone pudełko, brak zabezpieczeń i uszkodzony socket. Miałem o tym milczeć i czekać 14 dni, aż łaskawie ktoś przyzna mi rację? Uczciwy sprzedawca w takiej sytuacji (reakcja w 30 minut!) bierze sprawę na klatę, a nie wysyła kontakty do adwokatów. Szanujmy się – to jest biznes, a nie kółko wzajemnej adoracji. Za błędy w biznesie, zwłaszcza takie, płaci się opinią.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Argument o „ludzkim prawie do błędu” kończy się tam, gdzie zaczyna się profesjonalny handel i szacunek do pieniędzy klienta. Sklep, wysyłając płytę z socketem w takim stanie i w zniszczonym pudełku, pierwszy złamał zasady „ludzkiej rozmowy”.

Twierdzisz, że negatyw to błąd? Wręcz przeciwnie. Negatyw to rzetelna ocena faktów: dostałem towar uszkodzony, niezabezpieczony i niezgodny z opisem. Moim obowiązkiem jako kupującego jest ostrzec innych przed takim standardem obsługi. Dlaczego miałbym brać odpowiedzialność za „ciśnienie” sprzedawcy? Ja jestem klientem, który zapłacił 100% ceny, a nie psychologiem wspierającym sklep w trudnych chwilach.

Co więcej, sprzedawca nie próbował naprawić błędu – on zaczął od szantażu, twierdząc, że negatyw wpłynie na status reklamacji. To jest profesjonalizm? To jest to „ludzkie podejście”? Jeśli ktoś tu doprowadził do „piany na pysku”, to sklep swoim aroganckim podejściem do ewidentnej wady zgłoszonej po 30 minutach. Szanujmy się – w biznesie błędy kosztują, a walutą jest reputacja.

oznacz moderatorów

AnnaG-Antyki
#21 Demiurg ⭐⭐⭐

Dokładnie to twierdzę, że to błąd w tym momencie. Nie że ogólnie to błąd. Łatwiej jest się dogadać na spokojnie, więc zaczyna sie spokojnie. Negatywa daje się gdy nic nie zadziałało. Nie mówię, że koniecznie powinieneś z negatywa zrezygnować, masz do niego prawo. Mówię, że sam sobie zafundowałeś obsługę przez wk....... sprzedawcę. I tak to był błąd. Chciałeś dać negatywa, proszę bardzo było dać go po zakończeniu reklamacji. Miałbyś inną obsługę w jej trakcie. Może załatwili by to tak szybko, że nawet byś sie rozmyślił, może nie. Jednak miałbyś dużo wiekszą szansę na obsługę w ludzkiej atmosferze.

Bądźmy szczerzy według Twojej logiki jak kupiłam Jogurt w Dino i był 12 dni przeterminowany (fakt autentyczny) to powinnam wydrukować opinię i wywiesić im ją na szybie bez próby reklamacji? Ja myślę, że pewnie miałabym za to kłopoty xD. Od problemów jest reklamacja i nawet warto wyniki takiej reklamacji opisać w komentarzu. Przynajmniej ja zawsze jak mogę zwracam uwagę na takie komentarze... One są najcenniejsze na tym portalu. I dają prawdziwą wiedzę czego się spodziewać w razie kłopotów. 

__________
(Allegro dzieli użytkowników, by rządzić). (Dzień bez awarii to dzień stracony).
oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Porównanie uszkodzonej płyty głównej do przeterminowanego jogurtu w Dino jest zupełnie nietrafione. Datę na jogurcie możesz sprawdzić przed zakupem lub od razu przy kasie. W przypadku elektroniki z outletu, wada socketu jest ukryta pod osłoną, a stan pudełka widzisz dopiero w paczkomacie.

To nie ja „zafundowałem sobie złą obsługę”. To sprzedawca zafundował mi uszkodzony towar w fatalnym stanie. Twierdzenie, że klient powinien milczeć i być „miły”, gdy dostaje bubel, żeby łaskawie zostać dobrze obsłużonym, jest postawieniem świata na głowie. To nie jest „ludzka atmosfera”, to jest toksyczna relacja, w której sprzedawca dyktuje warunki, a klient ma się bać wystawić rzetelną ocenę.

Wystawiłem negatyw od razu, bo to, co zobaczyłem w paczce (brak zabezpieczeń, zniszczone pudełko), było tak rażące, że inni kupujący musieli o tym wiedzieć natychmiast. Jeśli sklep reaguje „pianą na pysku” na prawdę o swojej kontroli jakości, to tylko potwierdza, że moja decyzja o komentarzu była słuszna. Prawdziwy profesjonalista w takiej sytuacji przeprasza i naprawia błąd, a nie straszy prawnikiem.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dziwi mnie nazywanie mnie 'maksymalnie wnerwionym klientem'. Jestem po prostu świadomym konsumentem. Moim jedynym 'błędem' było kliknięcie niewłaściwego przycisku w interfejsie, którego używam od miesiąca. Ale czy to powód, by sklep wysyłał złom w podartym pudełku i szantażował mnie usunięciem opinii? To nie jest 'złe połączenie dwóch nerwowych osób', to jest sytuacja, w której klient dostał wadliwy towar i nie zgodził się na robienie z niego **piiip**y. Nie byłem agresywny – byłem szybki i konkretny w dokumentowaniu faktów. Jeśli rzetelna ocena i trzymanie się faktów to dla kogoś 'piana na pysku', to współczuję standardów obsługi.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Dzięki wielkie, to bardzo celna uwaga! Właśnie wysłałem w Dyskusji oficjalne wezwanie do sprzedawcy o przedstawienie dokumentacji fotograficznej socketu wykonanej bezpośrednio przed wysyłką. Skoro są tacy pewni, że towar był sprawny, a ja „cudotwórcą”, który zniszczył płytę w 30 minut, to profesjonalny outlet na pewno dysponuje zdjęciami potwierdzającymi stan gniazda przed zapakowaniem. Brak takich dowodów przy jednoczesnym ignorowaniu moich zdjęć z momentu otwarcia paczki tylko potwierdzi ich „model biznesowy”. Zobaczymy, co teraz odpiszą.

oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

Szczyt hipokryzji Allegro Buyer Protection. Twierdzą, że sprzedawca nie szantażował mnie opinią, mimo że mam to czarno na białym w dyskusji. Allegro oficjalnie umywa ręce i wysyła mnie do Rzecznika Praw Konsumenta. Tak właśnie działa ich 'ochrona' — chronią scamera, a nie klienta. Sprawa u Rzecznika już jest, ale ta odpowiedź to po prostu napucie w twarz kupującemu.

132.png
oznacz moderatorów

Client:142370968
#8 Zapaleniec

 

132.png

oznacz moderatorów