Temat niestety nie zwiazany z allegro, żałuje bo mogłem skorzystac z tej platformy, wsparcie allegro zawsze pomagało w problemach ze sprzedajacym, niestety skusila mnie nizsza cena i kupilem na stronie sklepu.. a ze czlowiek kazdy grosz na święta odkladal, wiec kupilem tam gdzie taniej, jeszcze przez PAYPO ( to bedzie kluczowe w dalszej czesci)
Zamówilem produkt, 29 listopada.. paczka została nadana 3 grudnia w PACZKPUNKCIE inpostu.. po czym przelezala do 15 grudnia u nich na magazynie, w miedzy czasie okolo 7-8 grudnia napisalem do sklepu, ze cos jest chyba nie tak, czy moga dowiedziec sie, kiedy paczka do mnie dotrze, olewajaco sprawe powiedzieli, ze wina lezy po stronie przewoznika.. Około 10 grudnia napisalem do sklepu, zeby poszli sobie zabrac paczke, gdzie ja nadali bo nadal tam lezy, a mi zwrocili pieniadze.. Dostalem odpowiedz, ze na tym etapie nie moga tego zrobic, jak paczka do mnie dotrze, mam jej poprostu nie odbierac, ona wroci do nich i zwroca pieniadze... Napisalem do inpostu, zeby ruszyli ta paczke bo cos chyba im sie zacielo. 16 grudnia dostalem wiadomosc, ze paczka jest w doreczeniu, w domu poinformowalem kazdego, zeby nikt tej paczki nie odbieral. Kurier postanowil zostawic ja pod drzwiami i napisac mi sms, ze paczka lezy pod drzwiami. ( na tym etapie gdybym wiedzial jak sie dalej sprawa potoczy, wzial bym ja i zadzwonil do inpostu, ze zadnej paczki pod drzwiami nie bylo, pewno bym na tym lepiej wyszedl)
Napisalem do kuriera sms zwrotnego, ze ja tej paczki nie przyjmuje, prosze ja zabrac.. - nie zrobil tego.
Wrocilem do domu po pracy, zabralem paczke do domu i zadzownilem na infolinie inpostu, zeby poinformowac o calej sprawie, zeby przyslali kuriera, ktory zabierze ta paczke jako zwrot... 17 grudnia kurier zabrał paczke, nie zostawil zadnego pokwitownia, ja nie dostalem zadnej informacji na maila, ani aplikacji.. Wiec bylem pewien ze paczka, wrocila juz do sprzedajacego, po 14 dniach dostanie zwrot pienidzy..
Zaczal sie nowy rok, pieniedzy jak nie bylo tak nie ma, mysle napisze maila do sklepu, czy dotarl do nich zwrot ( zadzwonic sie nie dalo, pod numerem telefonu bot informowal, ze czas oczekiwania na polaczenie to 2 godziny, lepiej komunikowac sie mailowo) dostalem odpowiedz od sklepu, ze zwrot jeszcze nie dotarl..
Wiec zadzwonilem ponownie do inpostu, Pani powiedziala mi ze zwrot zostal nadany do miejsca skad wyruszyl.. czyli do paczkopunktu.. sklep nie pofatygowal sie, aby odebrac zwrot z paczkomatu, wiec paczka wrocila na magazyn inpostu.. po jakims tam czasie trafi do dzialu "paczek niedoreczalnych"
Wiec zapytalem sie czy mozemy zrobic nowa etykiete, na adres sklepu i tam ja przekierowac - pokryje koszty. - dostalem odpowiedz, ze nie mozemy tak zrobic...
Wiec pytam, czy paczka moze wrocic do mnie, a ja wysle sobie zwrot na adres sklepu? - niestety, tak tez nie mozna..
Po dluzszej rozmowie, z konsutantem inpostu w koncu sie zlitowala i zadala mi pytanie co bylo w srodku, jak wygladala paczka z zewnatrz, jakies znaki szczegolne, czy byla etykieta, kolor produktu itp - nie wiem po co im to, ale chcialem wejsc na strone sklepu na swoje konto, aby w czyms sie nie pomylic.. okazalo sie, ze moje konto na stronie sklepu zostalo zablokowane.. na szczescie wszystkie szczegóły mialem tez na mailu...
Inpost wysłał moje zgloszenie juz nawet nie wiem gdzie, po co w celu zweryfikowania zawartosci paczki.. Gdyby to bylo 50-100 zl bym odpusil.. ale zawartosc paczki to 532 zl + koszty wysylki...
Co ja mam w takiej sytuacji zrobić? zostalem bez produktu i chudszy o 550 zl.. gdyby platnosc byla przez bank - karta, poszedl bym do banku o ten cashback czy cos tam, ale tak jak mowilem wczesniej, bylo to oplacone przez paypo.
Wiem, ze nie jest to zwiazane z allegro, moze ktos jednak pomoze i allegro nie skasuje mi tej wiadomosci, przez zakup poza platforma, jak i skorzystanie z inpostu..
Myślę, że Rzecznik Praw Konsumenta będzie lepszym doradcą niż przypadkowi ludzie z internetu.