Klient kupił u mnie nawilżacz, po 11 dniach zgłosił zwrot i odesłał go do nas. Po filtrach widać, że był używany przez dłuższy czas. Po prostu poużywał sobie i zwrócił. Potrąciliśmy mu za filtry i tabletki, które rozpakował i zużył. On natomiast żąda zwrotu całkowitej kwoty bo jak twierdzi użył nawilżacza tylko do sprawdzenia co w naszej ocenie jest niezgodne z prawdą. Co w tej sytuacji? Jak możemy się bronić?
Nic, pewnie wrzuci komentarz a potem się poskarży Allegro przez dyskusje
No własnie juz założył dyskusję
@mixikanat-pl bierz czynny udział w dyskusji przedstaw swoje uzasadnienie i czekaj na zakończenie dyskusji.
To będzie pierwszy negatyw w ciągu 30 dni?
@mixikanat-pl ale sprawdzenie nie może powodować zmniejszenia wartości towaru. Porób zdjęcia na wypadek 💩 burzy
zdjęcia zrobione od razu po otrzymaniu zwrotu
W dniu dzisiejszym zakończyłem dyskusję z kupującym dotyczącą zwrotu towaru.
Kupujący nabył wzornik do dobierania kolorów, z którego korzystał przez okres 21 dni, po czym dokonał jego zwrotu.
Po otrzymaniu przesyłki wykonałem dokumentację zdjęciową, która jednoznacznie potwierdza, że towar był używany w sposób wykraczający poza zwykłe sprawdzenie. W efekcie doszło do zmniejszenia jego wartości handlowej, dlatego potrąciłem kwotę 75 zł, a pozostałą część należności zwróciłem kupującemu.
Moje działania były w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, tj. art. 34 ust. 4 ustawy z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta, zgodnie z którym:
„Konsument ponosi odpowiedzialność za zmniejszenie wartości rzeczy wynikające z korzystania z niej w sposób wykraczający poza konieczny do stwierdzenia charakteru, cech i funkcjonowania rzeczy.”
W trakcie dyskusji kupujący nie kierował merytorycznych wezwań, natomiast wielokrotnie używał sformułowań obraźliwych, zarzucając mi bezczelność oraz sprzedaż „szajsu”. Pomimo tego sprawę prowadziłem rzeczowo i zgodnie z regulaminem.
Po analizie zgromadzonej dokumentacji Allegro przyznało mi rację i zakończyło dyskusję. Kupujący otrzymał dodatkowy zwrot środków w ramach programu Allegro Protect (Program Ochrony Kupujących), który jest realizowany przez Allegro i nie obciąża mnie jako sprzedającego.
Bezpośrednio nie obciąża, ale pośrednio wszystkich sprzedawców, dlatego później przy kwocie 1000zl 300 zł zarabia allegro a my 80. Np. Nasz klient ostatnio otrzymał zwrot 480zl z Allegro Protect, ponieważ baterie były już zbyt słabe w jego urządzeniu, jak się okazało nie wymienił blisko 2lata baterii, poskarżył się i otrzymał zwrot.. Oczywiście cała procedura serwisowa po naszej stronie. Odbiór, sprawdzenie, sprawdzenie w niskich temperaturach przez kilka dni, zwrotna wysyłka. Mimo że jasno przedstawialiśmy ekspertyzę serwisową do Allegro, klient otrzymał zwrot. Sprzęt nasz, bat klient kupił we własnym zakresie, koszt rynkowa baterii 30zl. Przez ostatnie 1,5roku współpraca z Allegro jest coraz trudniejsza. Zastanawiam się nad dalszą współpraca tutaj :(. Przecież sprzedawca to nic innego jak klient allegro. Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia
Zgadzam sie z tą opinią. Mam wrażenie, że w sporach Sprzedawca jest traktowany jako strona "gorsza". Co ważne -jako sprzedawcy jesteśmy jednocześnie kupującymi i doskonale rozumiemy potrzebę ochrony klientów. Problem pojawia się wtedy, gdy równowaga znika, a odpowiedzialność i ryzyko są przenoszone niemal wyłącznie na sprzedawcę, niezależnie od stanu faktycznego. Pozdrawiam również życząc wszystkim sprzedawcą powodzenia.
Kupujący może sprawdzić towar tak jak mógłby to zrobić w sklepie stacjonarnym. Jest to uregulowane w prawie unijnym (dyrektywa o prawach konsumenta oraz Wytyczne dotyczące wykładni i stosowania dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE w sprawie praw konsumentów).